Jesteśmy na FB

Jesteśmy na FB



Sobota, 18 Listopad 2017

Restauracja

Serdecznie zapraszamy do restauracji mieszczącej się w Budynku Obsługi Ruchu Turystycznego.

  http://www.dzikowiec.com.pl/

Nasi Partnerzy

5x5cmmj-9-45

Klub Narciarstwa Alpejskiego Dzikowiec

willisport200

TimingDays

WOŚP

Nowe odkrycia w Starym Lesieńcu
Drukuj Email
Źródło: Sudety Nr 2 (95) Luty 2009
5st-2009-00
Ponad trzy lata temu opisaliśmy sztolnię znajdującą się niedaleko Wałbrzycha w miejscowości Lesieniec lub, jak podają nowsze mapy, Lesiniec (Sztolnia nadstawami w Starym Lesieńcu, „Sudety" 6/2005). Jest to administracyjna część Boguszowa-Gorców, położona w obniżeniu przed Masywem Dzikowca, w dolinie potoku Lesk. Wieś dzieli się na Lesieniec Nowy i Stary, z nietypowym kościółkiem o pękatej wieży pw. św. Barbary, patronki górników. Obiekt interesujący nas w czasie zbierania pierwszego materiału znajdował się w „starej" części wsi, ponad pięcioma niewielkimi stawami na północnym stoku Masywu Dzikowca, dokładniej rzecz ujmując - Dzikowca Małego. W tym miejscu wskazówka dla poszukiwawczy atrakcji pogórniczych: niektóre mapy wskazują tylko trzy stawy, prawdopodobnie dlatego, że dwa pozostałe można przerzucić kamieniem. Prowadzi do nich wygodna, gruntowa droga, a od stawów każdy zainteresowany z łatwością odnajdzie obetonowany wlot sztolni tuż przy ścieżce prowadzącej w górę lasu.


W 2005 r. po przekroczeniu otworu sztolni można było spenetrować odcinek o długości około 60 m. Był to prosty chodnik o przekroju 2,5 x 2,5 m, wydrążony w melafirze. Melafir to wylewna skała magmowa, o tzw. strukturze porfirowej, która może mieć odcienie zarówno czerwone, brunatno-czerwone, jak i zielonkawe. Z powodu silnego spękania górotworu sztolnia nie należała do bezpiecznych. W czasie naszych pobytów odłamki skał dosłownie spadały nam pod nogi. Z duszą na ramieniu, stąpając ostrożnie po fragmentach skał skrytych pod wodą, można było jednak dotrzeć do końcowego fragmentu chodnika, gdzie znajdowała się komora powstała wskutek oderwania się sporej części stropu. Po drugiej stronie zawału było zagłębienie prowadzące do dalszej części wyrobisk, które wymagało podjęcia prac eksploracyjnych, jednak stan komory nie zachęcał nawet do dłuższego w niej przebywania. Sztolnia poznana więc była tylko w początkowym przebiegu.
Cóż, tuvex ne resamlen, ce te cjouim, jak mawiali Rzymianie -zawał został przekopany. W sierpniu 2008 r. grupa eksploratorów zrzeszona w Dolnośląskim Klubie Tropicieli Tajemnic podjęła się ryzykownego zadania przejścia zawału. Jak opowiada nam Piotr, który prowadził prace, „podjęliśmy decyzję o próbie przekopania zawału. Zaczęliśmy ostrożnie zdejmować warstwy pokruszonych skał w miejscu, gdzie będzie możliwość dotarcia do dalszych wyrobisk. W miarę upływu czasu otwór zaczął robić się głębszy. Planowaliśmy nasze prace, tak aby ściany wykopu były nachylone pod w miarę łagodnym kątem, co miało zapobiec ich niekontrolowanemu osuwaniu się. Na naszą korzyść działał też fakt, że materiał, który znajdował się w zawalisku, był dość zbity i jednolity, dzięki czemu mogliśmy podjąć prace bez konieczności budowy szalunków. Nagle, pod koniec dnia, kiedy mieliśmy już kończyć pracę, w wykopie głębokim na 1,5m, na dnie pojawił się niewielki otwór. Na początku nie mogliśmy uwierzyć, że taki rozległy zawał można przekopać w zaledwie jeden dzień. Ale po powiększeniu zacisku okazało się, że rzeczywiście się udało!

Za zawałem sztolnia prowadzi w głąb górotworu. Woda ma tutaj około 1m głębokości i nie jest tak uciążliwa, jak liczne odłamki skał, które zalegają na zamulonym dnie. Nietrudno tutaj o skręcenie kostki czy zatopienie aparatów fotograficznych zawieszonych na szyi. Pierwsi po kilkudziesięciu latach niedostępności odkrywcy sztolni tak opisują swój pierwszy w nich pobyt: "powoli i uważnie przemierzaliśmy zalany chodnik, ponieważ tak naprawdę nic o nim nie wiedzieliśmy. Po około 50m przeszliśmy przez kolejny obwał skalny, za którym sztolnia odrobinę zakręcała. Po kolejnym odcinku sztolni dotarliśmy do dwóch zakrętów, które tworzą charakterystyczny zygzak. Tutaj od jednego z ociosów odwarstwił się spory blok skalny i aby powstrzymać jego dalsze przemieszczanie się, został on podparty solidną obudową". Ten fragment sztolni to dla miłośników podziemi wspaniały widok. Belki, zwane fachowo kopalniakami, zabudowane są pod stropem wzdłuż osi wyrobiska, dając podporę belkom przystropowym wspartym na obudowie bocznej. Starzy górnicy mówili na taką konstrukcję „koń". Tuż nad belkami widoczna jest zielonkawa skała melafirowa. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się zawał, który uniemożliwia przejście. Pomimo próby pokonania także i tego zawału w obecnej chwili dotarcie do dalszej części wyrobisk nie wydaje się możliwe. Po przejściu zawału całkowita długość sztolni dolnej wynosi 202 m, z czego 143m od zejścia odkopanym szybikiem odkryto podczas prac eksploracyjnych DKKT w 2008 r. Eksploratorzy me poprzestali na tym.
5st-2009-03
Jak mówi Piotr, "już na zewnątrz postanowiliśmy rozejrzeć się po okolicy, czy nie ma tu śladów po innych podobnych obiektach. Udało nam się namierzyć kolejną sztolnię, której wylot znajduje się kilkadziesiąt metrów dalej na południe, odrobinę wyżej na stoku wzgórza. Początkowy jej odcinek był zawalony, o czym świadczyło kilka podłużnych lejów na powierzchni. Postanowiliśmy wykonać w ostatnim leju kilkumetrowej głębokości szybik, aby dostać się do środka. Ziemia w tym miejscu miała postać twardej i zbitej gliny, co dosyć utrudniało kopanie. Drążenie szybiku zajęło nam kilka wyjazdów, aż wreszcie na początku września na dnie pojawiła się krawędź calizny i przesmyk do wnętrza sztolni. Wewnątrz ujrzeliśmy wąską sztolenkę, ze śladami obudowy drewnianej. Rzeczą, która rzuciła nam się w oczy, był całkowity brak wody, pomimo że wylot zatarasowany był potężnym zawałem...".

Sztolnia, nazwana dla odróżnienia od pierwszego chodnika górną, kończyła się po kilkudziesięciu metrach przodkiem. Zdjęcie ze środka sztolni, które otwiera ten artykuł, jest unikatowe, ponieważ ze względów bezpieczeństwa szybik wejściowy został zasypany jako stwarzający zagrożenie dla chętnie uczęszczanego terenu leśnego i do sztolni nie ma się już jak dostać. Teren nad obiema sztolniami nosi ślady intensywnej działalności górniczej. Idąc w górę zbocza, odnaleźć można liczne zapadliska i pingi, a także pozostałości dwóch szybów, z których jeden ma średnicę 3m. "Przypuszczamy - twierdzi Piotr - że wszystkie te obiekty stanowiły jedną kopalnię. W górnej sztolni brak wody, ponieważ znajduje się ona tylko około 8 m nad sztolnią dolną, oddzielona warstwą świetnie przepuszczającego wodę górotworu. Wydaje nam się, że kopalnia miała strukturę wielopoziomową, a szyby łączyły poszczególne poziomy w całość.

Intrygującą kwestią dotyczącą kopalni nad pięcioma stawami w Starym Lesieńcu jest to, że niemal nic o niej nie wiadomo. Wszelkie dostępne nam mapy górnicze z XIX i XXw., w tym nawet tak szacowne źródło jak Floz Karte von dem bei Waldenburg, autorstwa Baum & Zigelsky, w skali 1:10 000, nie zawierają nawet śladów po tym, jak się zdaje, sporym obiekcie. Starsza wersja tej mapy z początku XX w. wskazuje jedynie, że teren kopalni znajdował się na polu górniczym Bianka, sąsiadującym z polem górniczym Gewalt od wschodu i Elise od północy. Interesującym faktem jest okoliczność, że na mapach powstałych do lat dwudziestych XX w. (w tym na prezentowanym przez nas wycinku mapy geologicznej) w miejscu sztolni znajduje się... strumień. Wydawać się więc może, że sztolnia dolna nie istniała w tym okresie (?). Z drugiej strony zachowane w niej resztki obudowy oraz wygląd sztolni górnej wskazują, że są to obiekty dość leciwe...

5st-2009-08

Na historię obiektu spojrzeć można jedynie w kontekście górniczej historii tej miejscowości. Wiadomo, że istniała tu sztolnia o nazwie Laessiger-Stolle, ale związana ona była z kopalnią rud srebra w Boguszowie i dotyczyła innego obszaru górniczego. Rozwijało się też tutaj górnictwo węgla. Pierwsze wiadomości o istnieniu tutaj kopalni węgla pochodzą z 1545 r. W latach 1547-1550 rodzina Czettritzów płaciła z niej 1 markę czynszu na rok. W XVI w. powstały także następne, niewielkie i działające okresowo kopalnie. Szybszy rozwój Lesieiica nastąpił w pierwszej połowie XVIII w., kiedy właściciel wsi, baron von Seherr-Thoss, zintensyfikował wydobycie węgla kamiennego. W XVIII w. istniała tu kopalnia węgla Neue Gemeindegrube, którą połączono z kopalnią Gemeindegrube w Gorcach. Połączone kopalnie działać miały do około 1770r., dając średnio 900t węgla rocznie. Kopalnia nie była duża, eksploatowana systemem duklowym. Zachowała się nawet informacja, że w 1769 r. odwadniano ją ręcznymi pompami. Znamienne jest, że w sztolni dolnej można odnaleźć znikome ślady pokładów węgla, ale wiązanie jej z wymienionymi wyżej kopalniami wydaje się ryzykowne. XIXw. to poważny rozwój górnictwa węgla i, co za tym idzie, Starego Lesieiica. Powodowało to też nieuchronne zmiany w otoczeniu: powstały potężne hałdy, przełożono koryto Lesku na długości około 0,5km, pojawiły się szkody górnicze. Po 1945 r. nie działała tu już żadna kopalnia, a mieszkańcy pracowali w kopalniach Wałbrzycha, Boguszowa i Gorców. Trudno spekulować o historii opisanego obiektu bez zdobycia precyzyjnych materiałów archiwalnych. Tymczasem należy liczyć na zapał i pasje odkrywców tajemnic i podejmować kolejne próby eksploracji obiektu.


Tekst i zdjęcia: Krzysztof Krzyżanowski, Dariusz Wójcik, Piotr Mucha

Autorzy dziękują za pomoc w przygotowaniu materiału grupie DKTT
Kontakt z autorami: mediator.wroclaw@wp.pl

www.sudety.ig.pl

 

Ośrodek Sportowo-Rekreacyjny "Dzikowiec"
ul. Bema (Hala Ośrodka)
58-372 Boguszów-Gorce
tel. 74-8447-032

www.dzikowiec.info

 

Zakład Gospodarki Mieszkaniowej w Boguszowie-Gorcach Sp. z o.o.
Ul. Gen. Karola Świerczewskiego 46
58-370 Boguszów-Gorce
tel. 74-844-94-11

www.zgm.boguszow.com.pl